PL

DE

IT

Logika miłosierdzia duszpasterskiego

Die Logik der pastoralen Barmherzigkeit

 (Pastoral für Geschiedene-Wiederverheiratete
und Menschen in anderen „irregulären“ Situationen)

La logica della misericordia pastorale

w "Amoris Laetitia - O miłości w rodzinie”
Przez Papieża Franciszka (2016)

 

In ”Amoris Laetitia” (Die Liebe in der Familie)
von Papst Franziskus (2016)

in "Amoris Laetitia – La amore nella famiglia
di Papa Francesco (2016)

 

305. W związku z tym duszpasterz nie może czuć się zadowolony,
stosując jedynie prawa moralne wobec osób żyjących w sytuacjach „nieregularnych”,
 jakby były kamieniami, które rzuca się w życie osób.

Tak jest w przypadku zamkniętych serc, które często chowają się nawet za nauczaniem Kościoła, aby „zasiąść na katedrze Mojżesza i sądzić, czasami z poczuciem wyższości i powierzchownie, trudne przypadki i zranione rodziny”[349].

Ze względu na uwarunkowania i czynniki łagodzące możliwe jest,
że pośród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba,
która nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pełni winna,
może żyć w łasce Bożej, może kochać, a także może wzrastać w życiu łaski i miłości, otrzymując w tym celu pomoc Kościoła
[351].
[351] W pewnych przypadkach mogłaby to być również pomoc sakramentów. Dlatego „kapłanom przypominam, że konfesjonał nie powinien być salą tortur, ale miejscem miłosierdzia Pana” (Adhort. apost. Evangelii gaudium [24 listopada 2013], 44:AAS 105 [2013], 1038). Zaznaczam również, że Eucharystia „nie jest nagrodą dla doskonałych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla słabych” (tamże, 47: 1039).

Rozeznanie musi pomóc w znalezieniu możliwych dróg odpowiedzenia Bogu i rozwoju pośród ograniczeń.
Wierząc, że wszystko jest białe lub czarne, czasami zamykamy drogę łaski i wzrostu oraz zniechęcamy do wysiłków na rzecz świętości, które oddają chwałę Bogu.

Przypomnijmy, że „mały krok, pośród wielkich ludzkich ograniczeń, może bardziej podobać się Bogu niż poprawne na zewnątrz życie człowieka spędzającego dni bez stawiania czoła poważnym trudnościom”[352].

Konkretne duszpasterstwo szafarzy i wspólnot nie może pomijać tej rzeczywistości.

306. W każdych okolicznościach osobom, które mają trudności, aby w pełni żyć prawem Bożym, powinno zabrzmieć zaproszenie do przebycia via caritatis.
Miłość braterska jest pierwszym prawem chrześcijan
(por. J 15, 12; Ga 5, 14).
Nie zapominajmy obietnicy Pisma Świętego:
„Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów” (1 P 4, 8).
„Okup swe grzechy uczynkami sprawiedliwymi, a swoje nieprawości miłosierdziem nad ubogimi” (Dn 4, 24).
„Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy” (Syr 3, 30).

...

Logika miłosierdzia duszpasterskiego

307. Aby uniknąć wszelkich błędnych interpretacji, należy pamiętać,
że Kościół w żadnym przypadku nie może wyrzec się proponowania pełnego ideału małżeństwa, planu Bożego w całej swej okazałości:
 „Młodzi ludzie ochrzczeni powinni być zachęcani, by nie wahali się wobec bogactwa, jakie ich planom miłości zapewnia sakrament małżeństwa, silni wsparciem, jakie otrzymują z łaski Chrystusa i możliwości pełnego uczestnictwa w życiu Kościoła”
[354]. Letniość, wszelkie formy relatywizmu lub przesadny szacunek, z jakim się go proponuje, byłby brakiem wierności Ewangelii, a także brakiem miłości Kościoła wobec samych młodych. Zrozumienie sytuacji wyjątkowych nigdy nie oznacza ukrywania światła pełniejszego ideału ani proponowania mniej, niż to, co Jezus oferuje człowiekowi.
Dzisiaj bardziej istotny niż duszpasterstwo niepowodzeń jest wysiłek duszpasterski na rzecz umocnienia małżeństw i w ten sposób zapobieżenia rozpadom.

308. Z naszej jednak świadomości, jaką wagę mają okoliczności łagodzące
 – psychologiczne, historyczne, a nawet biologiczne –
wynika, że „nie pomniejszając wartości ewangelicznego ideału, należy z miłosierdziem i cierpliwością towarzyszyć możliwym etapom rozwoju osób formujących się dzień po dniu”, czyniąc miejsce dla „miłosierdzia Pana, zachęcającego nas do czynienia możliwego dobra”
[355].

 Rozumiem tych, którzy wolą duszpasterstwo bardziej rygorystyczne,
nie pozostawiające miejsca na żadne zamieszanie.
Szczerze jednak wierzę, że Jezus Chrystus pragnie Kościoła zwracającego uwagę na dobro,
jakie Duch Święty szerzy pośród słabości:
Matki, która wyrażając jednocześnie jasno obiektywną naukę „nie rezygnuje z możliwego dobra, lecz podejmuje ryzyko pobrudzenia się ulicznym błotem”[356].

Pasterze proponujący wiernym pełny ideał Ewangelii
i nauczanie Kościoła,
muszą im także pomagać w przyjęciu logiki współczucia dla słabych i unikania prześladowania lub osądów zbyt surowych czy niecierpliwych.
Ta sama Ewangelia wzywa nas,
 byśmy nie osądzali i nie potępiali
(por. Mt 7, 1; Łk 6, 37).


Jezus „oczekuje, abyśmy zrezygnowali z poszukiwania osobistych lub wspólnotowych środków ochronnych,
pozwalających nam zachować dystans w stosunku do istoty ludzkiej udręki,
 tak abyśmy rzeczywiście chcieli wejść w kontakt z konkretnym życiem innych
i poznali moc czułości.
Gdy to czynimy, życie zawsze nam się komplikuje”
[357].

309. ... Oblubienica Chrystusa przyswaja sobie postawę Syna Bożego, który wszystkim wychodzi naprzeciw, nie pomijając nikogo”[358]
Dobrze wie, że Jezus przedstawia się jako pasterz stu owiec,
a nie dziewięćdziesięciu dziewięciu. Chce je wszystkie.

310. Nie możemy zapomnieć,
że „miłosierdzie to nie jest tylko działanie Ojca,
lecz staje się kryterium pozwalającym zrozumieć, kim są Jego prawdziwe dzieci.
Jesteśmy więc wezwani do życia miłosierdziem,
ponieważ to my najpierw doznaliśmy miłosierdzia”
[360].
 
Nie jest to romantyczna propozycja lub słaba odpowiedź na miłość Boga, która zawsze pragnie promować ludzi, ponieważ „architrawem, na którym wspiera się życie Kościoła, jest miłosierdzie.
 Wszystko w działaniu duszpasterskim Kościoła powinno być przepojone czułością, z którą kieruje się do wiernych; w tym, co głosi i o czym daje świadectwo światu, nie może nigdy brakować miłosierdzia”
[361].
To prawda, że czasami „zachowujemy się jak kontrolerzy łaski, a nie jak ci, którzy ją przekazują.
Kościół jednak nie jest urzędem celnym, jest ojcowskim domem,
gdzie jest miejsce dla każdego z jego trudnym życiem”
[362].

311. Nauczanie teologii moralnej nie powinno pomijać przyswojenia sobie tych rozważań,
bo o ile prawdą jest, że musimy dbać o integralność nauczania moralnego Kościoła, to zawsze należy przykładać szczególną uwagę,
aby ukazać i zachęcić do najwznioślejszych i centralnych wartości Ewangelii
[363], szczególnie prymatu miłości jako odpowiedzi na bezinteresowną inicjatywę miłości Boga.

 Czasami wiele kosztuje nas zrobienie w duszpasterstwie miejsca na bezwarunkową miłość Boga
[364].
Stawiamy tak wiele warunków miłosierdziu, że ogołacamy je z konkretnego sensu i realnego znaczenia, a to jest najgorszy sposób rozwodnienia Ewangelii.
Prawdą jest, na przykład, że miłosierdzie nie wyklucza sprawiedliwości i prawdy, ale trzeba przede wszystkim powiedzieć, że miłosierdzie jest pełnią sprawiedliwości i najjaśniejszą manifestacją prawdy Bożej.
Dlatego też należy zawsze uznać za „nieadekwatną jakąkolwiek koncepcję teologiczną, która ostatecznie kwestionuje wszechmoc Boga,
a w szczególności Jego miłosierdzie”
[365].

312. To stwarza nam kontekst i klimat uniemożliwiający rozwijanie zimnej moralności przy biurku w traktowaniu kwestii najbardziej delikatnych i stawia nas raczej w kontekście rozeznania duszpasterskiego,
pełnego miłości miłosiernej, która zawsze gotowa jest zrozumieć, przebaczyć, towarzyszyć, czekać, a przede wszystkim włączać.

Jest to logika, która powinna dominować w Kościele, aby „doświadczyć otwarcia serc na tych wszystkich, którzy żyją na najróżniejszych peryferiach egzystencjalnych”[366].
...
 Zachęcam też duszpasterzy, aby słuchali z miłością i spokojem, ze szczerym pragnieniem, aby dojść do sedna dramatu osób i zrozumieć ich punkt widzenia, aby im pomóc żyć lepiej i rozpoznać swoje miejsce w Kościele.

305. … Ein Hirte darf sich nicht damit zufrieden geben,
gegenüber denen, die in „irregulären“ Situationen leben,
nur moralische Gesetze anzuwenden, als seien es Felsblöcke,
die man auf das Leben von Menschen wirft.


Das ist der Fall der verschlossenen Herzen,
die sich sogar hinter der Lehre der Kirche zu verstecken pflegen,

»um sich auf den Stuhl des Mose zu setzen und
– manchmal von oben herab und mit Oberflächlichkeit –
über die schwierigen Fälle und die verletzten Familien zu richten «.[349]

...
Aufgrund der Bedingtheiten oder mildernder Faktoren ist es möglich,
dass man mitten in einer objektiven Situation der Sünde
– die nicht subjektiv schuldhaft ist oder es zumindest nicht völlig ist –
in der Gnade Gottes leben kann,
dass man lieben kann
und dass man auch im Leben der Gnade und der Liebe wachsen kann,
wenn man dazu die Hilfe der Kirche bekommt.[351]
[351] In gewissen Fällen könnte es auch die Hilfe der Sakramente sein. Deshalb » erinnere ich [die Priester] daran, dass der Beichtstuhl keine Folterkammer sein darf, sondern ein Ort der Barmherzigkeit des Herrn « (Apostolisches Schreiben Evangelii gaudium [14. November 2013], 44: AAS 105 [2013], S. 1038). Gleichermaßen betone ich, dass die Eucharistie » nicht eine Belohnung für die Vollkommenen, sondern ein großzügiges Heilmittel und eine Nahrung für die Schwachen « ist ( ebd., 47: AAS 105 [2013], S. 1039).

 

In dem Glauben, dass alles weiß oder schwarz ist,
versperren wir manchmal den Weg der Gnade und des Wachstums

und nehmen den Mut für Wege der Heiligung, die Gott verherrlichen.

Erinnern wir uns daran,
dass »ein kleiner Schritt inmitten großer menschlicher Begrenzungen
Gott wohlgefälliger sein kann als das äußerlich korrekte Leben dessen,
der seine Tage verbringt, ohne auf nennenswerte Schwierigkeiten zu stoßen «.[352]

Die konkrete Seelsorge der Amtsträger und der Gemeinden muss diese Wirklichkeit mit einbeziehen.

 

306. Unter allen Umständen muss gegenüber jenen,
die Schwierigkeiten haben, das göttliche Gesetz völlig in ihr Leben umzusetzen,
 die Einladung erklingen, … den Weg der Liebe zu beschreiten.

 Die Nächstenliebe ist das vorrangige Gesetz der Christen
(vgl. Joh 15,12; Gal 5,14).
Vergessen wir nicht die Verheißung der Schrift:
»Vor allem haltet fest an der Liebe zueinander;
denn die Liebe deckt viele Sünden zu« (1 Petr 4,8).
»Lösch deine Sünden aus durch rechtes Tun,
tilge deine Vergehen,
indem du Erbarmen hast mit den Armen« (Dan 4,24).
»Wie Wasser loderndes Feuer löscht,
so sühnt Mildtätigkeit Sünde« (Sir 3,30).

 

Die Logik der pastoralen Barmherzigkeit

 

307.  Um jegliche fehlgeleitete Interpretation zu vermeiden, erinnere ich daran, dass die Kirche in keiner Weise darauf verzichten darf, das vollkommene Ideal der Ehe,
den Plan Gottes in seiner ganzen Größe vorzulegen …

308.  Doch aus unserem Bewusstsein des Gewichtes der mildernden Umstände
 – psychologischer, historischer und sogar biologischer Art –
folgt, dass man »ohne den Wert des vom Evangelium vorgezeichneten Ideals zu mindern,
 die möglichen Wachstumsstufen der Menschen, die Tag für Tag aufgebaut werden,
mit Barmherzigkeit und Geduld begleiten« und so eine Gelegenheit schaffen muss für die »Barmherzigkeit des Herrn, die uns anregt, das mögliche Gute zu tun«.[355]

Ich verstehe diejenigen, die eine unerbittlichere Pastoral vorziehen,
die keinen Anlass zu irgendeiner Verwirrung gibt.
Doch ich glaube ehrlich, dass Jesus Christus eine Kirche möchte,
die achtsam ist gegenüber dem Guten,
das der Heilige Geist inmitten der Schwachheit und Hinfälligkeit verbreitet:
 eine Mutter, die klar ihre objektive Lehre zum Ausdruck bringt
und zugleich »nicht auf das mögliche Gute verzichtet, auch wenn sie Gefahr läuft,
sich mit dem Schlamm der Straße zu beschmutzen«.[356]

Die Hirten, die ihren Gläubigen das volle Ideal des Evangeliums
und der Lehre der Kirche nahelegen,
müssen ihnen auch helfen,
die Logik des Mitgefühls mit den Schwachen anzunehmen
und Verfolgungen oder allzu harte und ungeduldige Urteile zu vermeiden.

Das Evangelium selbst verlangt von uns,
weder zu richten, noch zu verurteilen

(vgl. Mt 7,1; Lk 6,37).

Jesus »hofft, dass wir darauf verzichten,
unsere persönlichen oder gemeinschaftlichen Zuflüchte zu suchen,
die uns erlauben, gegenüber dem Kern des menschlichen Leids auf Distanz zu bleiben,
damit wir dann akzeptieren,
mit dem konkreten Leben der anderen ernsthaft in Berührung zu kommen
und die Kraft der Zartheit kennen lernen.
Wenn wir das tun, wird das Leben für uns wunderbar komplex.«[357]

 

309. … Die Kirche macht sich die Haltung des Sohnes Gottes zu Eigen,
der allen entgegengeht und keinen ausschließt«.[358]
Sie weiß sehr wohl, dass Jesus sich selbst als Hirten von hundert Schafen darstellt
und nicht von neunundneunzig. Er will sie alle.

 

310.  Wir dürfen nicht vergessen,
dass » Barmherzigkeit nicht nur eine Eigenschaft des Handelns Gottes ist.
Sie wird vielmehr auch zum Kriterium, an dem man erkennt, wer wirklich seine Kinder sind.
Wir sind also gerufen, Barmherzigkeit zu üben,
weil uns selbst bereits Barmherzigkeit erwiesen wurde. «[360]

Denn die Barmherzigkeit ist » der Tragebalken, der das Leben der Kirche stützt.
 Ihr gesamtes pastorales Handeln sollte umgeben sein von der Zärtlichkeit,
mit der sie sich an die Gläubigen wendet;
ihre Verkündigung und ihr Zeugnis gegenüber der Welt können nicht ohne Barmherzigkeit geschehen. «[361]
Es ist wahr, dass wir uns manchmal » wie Kontrolleure der Gnade und nicht wie ihre Förderer [verhalten].
Doch die Kirche ist keine Zollstation, sie ist das Vaterhaus,
wo Platz ist für jeden mit seinem mühevollen Leben.«.[362]

 

311

Manchmal fällt es uns schwer, der bedingungslosen Liebe in der Seelsorge Raum zu geben.[364]
Wir stellen der Barmherzigkeit so viele Bedingungen, dass wir sie gleichsam aushöhlen und sie um ihren konkreten Sinn und ihre reale Bedeutung bringen, und das ist die übelste Weise, das Evangelium zu verwässern. …

 

312.  Das verleiht uns einen Rahmen und ein Klima, die uns davon abhalten,
im Reden über die heikelsten Themen eine kalte Schreibtisch-Moral zu entfalten,
und uns vielmehr in den Zusammenhang einer
pastoralen Unterscheidung
voll barmherziger Liebe versetzen,
die immer geneigt ist zu verstehen, zu verzeihen, zu begleiten, zu hoffen
und vor allem einzugliedern.

Das ist die Logik, die in der Kirche vorherrschen muss,
um » die Erfahrung zu machen, das Herz zu öffnen für alle,
die an den unterschiedlichsten existenziellen Peripherien leben«.[366]


Und ich lade die Hirten ein, liebevoll und gelassen zuzuhören, mit dem aufrichtigen Wunsch, mitten in das Drama der Menschen einzutreten und ihren Gesichtspunkt zu verstehen, um ihnen zu helfen, besser zu leben und ihren eigenen Ort in der Kirche zu erkennen.

305. Pertanto, un Pastore non può sentirsi soddisfatto solo applicando leggi morali a coloro che vivono in situazioni “irregolari”,
come se fossero pietre
che si lanciano contro la vita delle persone.


È il caso dei cuori chiusi,
che spesso si nascondono perfino dietro gli insegnamenti della Chiesa
 «per sedersi sulla cattedra di Mosè
e giudicare, qualche volta con superiorità e superficialità,
i casi difficili e le famiglie ferite».
[349]
...
A causa dei condizionamenti o dei fattori attenuanti, è possibile che,
entro una situazione oggettiva di peccato
– che non sia soggettivamente colpevole o che non lo sia in modo pieno –
si possa vivere in grazia di Dio, si possa amare,
e si possa anche crescere nella vita di grazia e di carità,
ricevendo a tale scopo l’aiuto della Chiesa.[351]
[351] In certi casi, potrebbe essere anche l’aiuto dei Sacramenti. Per questo, «ai sacerdoti ricordo che il confessionale non dev’essere una sala di tortura bensì il luogo della misericordia del Signore» (Esort. ap. Evangelii gaudium [24 novembre 2013], 44: AAS 105 [2013], 1038). Ugualmente segnalo che l’Eucaristia «non è un premio per i perfetti, ma un generoso rimedio e un alimento per i deboli» (ibid., 47: 1039).

Credendo che tutto sia bianco o nero,
a volte chiudiamo la via della grazia e della crescita e scoraggiamo percorsi di santificazione che danno gloria a Dio.


Ricordiamo che «un piccolo passo, in mezzo a grandi limiti umani, può essere più gradito a Dio della vita esteriormente corretta di chi trascorre i suoi giorni senza fronteggiare importanti difficoltà».[352]

 La pastorale concreta dei ministri e delle comunità non può mancare di fare propria questa realtà.

306. In qualunque circostanza, davanti a quanti hanno difficoltà a vivere pienamente la legge divina,
deve risuonare l’invito a percorrere la via caritatis.

La carità fraterna è la prima legge dei cristiani
(cfr Gv 15,12; Gal 5,14).
Non dimentichiamo la promessa delle Scritture:
«Soprattutto conservate tra voi una carità fervente,
perché la carità copre una moltitudine di peccati» (1 Pt 4,8);
«sconta i tuoi peccati con l’elemosina e le tue iniquità con atti di misericordia verso gli afflitti» (Dn 4,24);
«l’acqua spegne il fuoco che divampa,
l’elemosina espia i peccati» (Sir 3,30). …

La logica della misericordia pastorale

307. Per evitare qualsiasi interpretazione deviata, ricordo
che in nessun modo la Chiesa deve rinunciare a proporre l’ideale pieno del matrimonio, il progetto di Dio in tutta la sua grandezza

308. Tuttavia, dalla nostra consapevolezza del peso delle circostanze attenuanti
– psicologiche, storiche e anche biologiche –
ne segue che «senza sminuire il valore dell’ideale evangelico,
bisogna accompagnare con misericordia e pazienza le possibili tappe di crescita delle persone che si vanno costruendo giorno per giorno»,
 lasciando spazio alla «misericordia del Signore
che ci stimola a fare il bene possibile».
[355]

Comprendo coloro che preferiscono una pastorale più rigida
che non dia luogo ad alcuna confusione.
Ma credo sinceramente che Gesù vuole una Chiesa
attenta al bene che lo Spirito sparge in mezzo alla fragilità:
una Madre che, nel momento stesso in cui esprime chiaramente il suo insegnamento obiettivo, «non rinuncia al bene possibile, benché corra il rischio di sporcarsi con il fango della strada».[356]

I Pastori che propongono ai fedeli l’ideale pieno del Vangelo e la dottrina della Chiesa
devono aiutarli anche ad assumere la logica della compassione verso le persone fragili
e ad evitare persecuzioni o giudizi troppo duri e impazienti.

Il Vangelo stesso ci richiede
di non giudicare e di non condannare

(cfr Mt 7,1; Lc 6,37).

Gesù «aspetta che rinunciamo
a cercare quei ripari personali o comunitari che ci permettono di mantenerci a distanza dal nodo del dramma umano,
affinché accettiamo veramente di entrare in contatto con l’esistenza concreta degli altri
e conosciamo la forza della tenerezza.
Quando lo facciamo, la vita ci si complica sempre meravigliosamente».[357]

309. … La Sposa di Cristo fa suo il comportamento del Figlio di Dio che a tutti va incontro senza escludere nessuno».[358]
Sa bene che Gesù stesso si presenta come Pastore di cento pecore, non di novantanove. Le vuole tutte.

310. Non possiamo dimenticare
 che «la misericordia non è solo l’agire del Padre,
ma diventa il criterio per capire chi sono i suoi veri figli.
Insomma, siamo chiamati a vivere di misericordia,
perché a noi per primi è stata usata misericordia».
[360]

Non è una proposta romantica o una risposta debole davanti all’amore di Dio, che sempre vuole promuovere le persone,
poiché «l’architrave che sorregge la vita della Chiesa è la misericordia.
Tutto della sua azione pastorale dovrebbe essere avvolto dalla tenerezza con cui si indirizza ai credenti; nulla del suo annuncio e della sua testimonianza verso il mondo può essere privo di misericordia».[361]

 È vero che a volte «ci comportiamo come controllori della grazia e non come facilitatori.
Ma la Chiesa non è una dogana, è la casa paterna dove c’è posto per ciascuno con la sua vita faticosa».
[362]

311. … A volte ci costa molto dare spazio nella pastorale all’amore incondizionato di Dio.[364]
Poniamo tante condizioni alla misericordia che la svuotiamo di senso concreto e di significato reale, e questo è il modo peggiore di annacquare il Vangelo.

312. Questo ci fornisce un quadro e un clima che ci impedisce di sviluppare
una morale fredda da scrivania nel trattare i temi più delicati e ci colloca piuttosto nel contesto di un discernimento pastorale carico di amore misericordioso,
che si dispone sempre a comprendere, a perdonare, ad accompagnare, a sperare, e soprattutto a integrare.


Questa è la logica che deve prevalere nella Chiesa,
 per «fare l’esperienza di aprire il cuore a quanti vivono nelle più disparate periferie esistenziali».
[366]

 E invito i pastori ad ascoltare con affetto e serenità,
con il desiderio sincero di entrare nel cuore del dramma delle persone e di comprendere il loro punto di vista,
per aiutarle a vivere meglio e a riconoscere il loro posto nella Chiesa.

Formatowanie przez M.Hanglberger (www.hanglberger-manfred.de)

Formatierung durch M.Hanglberger (www.hanglberger-manfred.de)

Formattazione di M.Hanglberger (www.hanglberger-manfred.de)

>>> Do pełnego dokumentu "Amoris Laetitia"

>>> Zum vollständigen Dokument

>>> Per l'intero documento "Amoris Laetitia"

>>> Inne teksty w języku polskim

>>> Weitere Themen aus „Amoris Laetitia“

>>> Altri testi in Italiano

 

>>> „Den falschen Partner geheiratet?“ Unbewusste Ursachen und Hilfen für Partnerkonflikte (Von M.Hanglberger)
>>>  Segen bei der Hochzeit
>>>  Therapeutische Eigenverantwortung
>>> Wenn Liebe Leiden schafft

HOME